17.01.2012 :: 01:22 | Link | skomentuj (1)




Od dłuższego czasu zastanawiam się jak/gdzie poznać tą jedyną ? Jaki jest schemat, protokół takiego postępowania ? takie nasze "social network" w wersji lokalnej i w dodatku offline z sercem w tytule. Jak poznać tą jedyną ?

Na ulicy laski nie zaczepię - nie sam, a jeśli już to co mam jej powiedzieć ? zacytować klasyka - Franca Maurera " myślę że jesteś niezła dupa i chcesz mnie bardzo"
Przy pierwszym spotkaniu (licząc ze się uda coś poderwać) nie wspominać byłych "bo to zła kobieta była" a jak się znów dowiem że któryś kolega z nią spał to pierdolnąć mu " w imię zasad skurw*synu" ? dobra, żartowałem :)

Teraz na serio. Już po pannie I. mojej wielkiej "miłości" zrozumiałem że dziewczyny trzeba szukać w towarzystwie, paczka, przyjaciele, poznawać nowych ludzi (ostatnio Zosia z pracy) licząc że wczesniej czy pózniej zostanie się przedstawionym jakiejś młodej i urodziwej niewiaście, która potem i tak zdepcze z błotem moje uczucia, wbije mnie na pal zapomnienia a z mojego serca zrobi pierd*lone sushi. Samo życie. Może jednak nie warto.
12.01.2012 :: 00:11 | Link | skomentuj (0)






Boję się zmian, zawsze się bałem, zawsze mi się wydawało że to co jest dobre w naszym życiu będzie trwało wiecznie. Nic bardziej mylnego.
W sobotę rodzinne, ciepłe gniazdko opuszcza moja jedyna siostra, różnie miedzy nami bywało, były wojny ale też i kolejne rozejmy, mniejsza z tym, zresztą nie chodzi tylko o siostrę, taki mój najstarszy kuzyn, kiedyś co tydzień w niedzielę się widywaliśmy, wygłupialiśmy się przy karaoke, rozmawialiśmy o wszystkim, ba, nawet gazetki z babkami sobie pożyczaliśmy a dziś co ? Ma żonę i dziecko, dziś nie widujemy się nawet raz na pół roku.
Boję się że w tym popieprzonym świecie tylko ja jestem jednostką stałą, niezmienną, moi inni kuzyni, przyjaciele wczesniej czy pózniej, mniej czy bardziej szczęśliwi ale ułożą sobie jakoś to życie podczas gdy ja zawsze będę w tym samym punkcie mojego życia, zawieszony, martwy astronauta w przestrzeni, zawsze sam.



11.01.2012 :: 00:00 | Link | skomentuj (0)






Wbrew pozorom nawet tacy ludzie jak ja lubią być od czasu do czasu być w towarzystwie, poznawać nowych ludzi, zwłaszcza kobiety :)

Zaplanowałem na dziś wieczór dobrą kolację, piwo i legendarnego "Misia" na DVD ale życie lubi płatać figle, kumpel zadzwonił że jest z koleżanką z naszej firmy i tak zamiast kolejnego seansu wylądowałem w "Bili" w miejscu w którym poznałem parę lat temu swoją paczkę, w którym spędziłem parę lat temu upojną, namiętną randkę z panną I.
Łukasz vel. Obcy chciał mi zrobić niespodziankę ale ja Zosię znałem (chociażby z widzenia) dłużej niż on więc raczej niespodzianki mi nie zrobił ale to nie ważne, ważne że we trójkę spędziliśmy ten wtorkowy wieczór rozmawiając o życiu, pająkach, muzyce, seksie etc. Muszę przyznać że miło poznać kobietę która nie ma nas dwóch za totalnych kretynów, która jest osobą tolerancyjną etc. Przyznaję szczerze że moja nieśmiertelna dusza romantyka od razu wyobrażała sobie nie wiadomo co ( że tak poznam swoją przyszłą żonę ?) a tymczasem w miłej atmosferze mijał nam czas, pierwszy krok został wykonany i chyba to jest najważniejsze.